Jak przygotować się do zmian na Facebooku?

14 marca 2012

Oś czasu już 30 marca zostanie wprowadzona na wszystkich fanpage’ach funkcjonujących w ramach Facebooka. Planowane zmiany będą stanowiły spore wyzwanie dla administratorów firmowych profili. Co zrobić, by maksymalnie wykorzystać nowy wygląd stron oraz ułatwić fanom nawigację?

Co zniknie?

Największa zmiana dotyczy samego menu, które zostanie przeniesione z lewej części ekranu, na pasek wyświetlający się w skróconej formie w prawym górnym rogu. Prezentowane będą tylko 4 pierwsze zakładki, zaś pozostałe wyświetlą się po ręcznym rozszerzeniu dostępnych opcji. Taka zależność zwiększa konieczność zaangażowania się fanów w przeglądanie profilu oraz wymusza bardziej świadome, intencjonalne korzystanie z fanpage. Nowy wygląd pociąga za sobą również rezygnację z tak lubianych przez marketerów landing tabów. „Fani wchodzący na profil nie trafią więc na stronę powitalną, lecz od razu będą mogli przeglądać zawartość całej tablicy. Taka zmiana może stanowić utrudnienie dla marek prowadzących regularne promocje, konkursy czy oferujących kupony rabatowe.” Zauważa Michał Chołuj z Netface. Informacja o tym będzie bowiem ukryta w gąszczu innych wpisów, stąd wzrost znaczenia regularnego i przemyślanego moderowania profilu – dodaje.

Co się pojawi?

Jedną z nowości jest panel administratora, który w rozbudowanej formie został umieszczony na samej górze strony. W jego skład wchodzą m.in. działy z powiadomieniami, informacja o nowych osobach, które dołączyły do profilu oraz skrócone statystyki strony. Największa zmiana, jaka czeka na użytkowników Facebooka to prezentowanie wpisów na tablicy w formie osi czasu. Posty pojawiające się na tablicy są uporządkowane w sposób chronologiczny, jednak ważniejsze wpisy można wyróżnić za pomocą specjalnego znacznika, który wyświetli się po najechaniu kursorem na odpowiedni post. Takie rozwiązanie pozwala na „przeklejanie” ważniejszych informacji na górną część osi czasu, co w przypadku rewolucyjnych zmian w menu może znacząco ułatwić fanom odnajdywanie informacji na stronie oraz sam proces nawigacji.



Nowością jest również dość ciekawa funkcja wysyłania prywatnych wiadomości bezpośrednio do administratorów profilu. Odpowiedni dział znajduje się po prawej stronie. Funkcję tę, można jednak wyłączyć, choć z perspektywy działań marketingowych, takie rozwiązanie jest bardzo korzystne. Nieco bardziej oswojoną już zmianą jest sam Timeline, wyświetlający się w formie dużego zdjęcia w tle.



Ostatnia ciekawostka to możliwość zmiany nazwy samego fanpage. By tego dokonać wystarczy zgłosi taką prośbę do Facebooka, wypełniając specjalny formularz, w którym oprócz sugerowanej nowej nazwy podamy też przyczynę zmiany.

Na co uważać?

Brak landing tabów może skłaniać do wykorzystania zdjęcia znajdującego się na Timeline do celów marketingowych. Tu jednak pojawiają się dość pokaźne ograniczenia w postaci regulaminu Facebooka, który wyraźnie zabrania zamieszczania w tym miejscu informacji handlowych (w tym powiadomień o zniżkach, promocjach, czy ofertach specjalnych na stronie producenta), danych kontaktowych, odniesień do natywnych funkcji Facebooka (w tym znacznika lubię to) oraz wpisów nakłaniających fanów do podjęcia określonego rodzaju aktywności (kliknij, polub, zrób, zamów). Niestosowanie się do tych wymogów może skutkować nawet usunięciem profilu.

Bilans zysków i strat

Przed 30 Marca zmiana wyglądu strony na nowy jest dobrowolna. Po tym czasie, oś czasu zostanie wprowadzona automatycznie, niezależnie od woli i opinii administratorów. Na koniec warto jednak przeanalizować korzyści i słabe strony planowanych zmian.

Jedną ze zdecydowanych korzyści jest nowy wygląd wizualny, a co za tym idzie, większa estetyka samej strony. Timeline może uatrakcyjnić profil, zaś zwiększenie miejsca na treść (z dotychczasowych 520 px na 810 px) umożliwia lepsze wyeksponowanie contentu w ramach profilu. Ułatwieniem w nawigacji jest mimo wszystko nowe menu – duże, czytelne i wyraźnie odgraniczone ikony menu pozwalają na bardziej precyzyjną nawigację, a w tym korzystanie z serwisu za pomocą urządzeń wyposażonych w ekrany dotykowe. Co ciekawe, wygląd ikon można zmienić, klikając na znacznik „ołówka” oraz rozszerzając dostępne opcje.


Wreszcie, ostatni plus to łatwiejsze odszukiwanie starszych postów za pomocą specjalnej osi po lewej stronie oraz możliwość promowania nowych wpisów.

Nie brakuje też jednak minusów – jednym z kluczowych jest brak strony powitalnej, która zostaje zepchnięta do typowych HTML-owych zakładek. Oznacza to, że zarówno fani jaki i nowe osoby, od razu mają dostęp do treści zamieszczanych na tablicy. Problem to również skrócony format samego menu. Fani, którzy nie rozszerzą paska nawigacyjnego, być może nie dowiedzą się o naszych promocjach czy specjalnie przygotowanych aplikacjach.

Rośnie wartość rynku gier społecznościowych

29 listopada 2011

Chociaż po wejściu Google+ na rynku portali społecznościowych walka konkurencyjna nabiera tempa, wydaje się że Facebook, jeszcze przez długi czas będzie w czołówce. Dla wielu Internautów tym, co decyduje o przywiązaniu do portalu są m.in. aplikacje oraz gry społecznościowe. Te ostatnie stają się coraz bardziej zaskakujące i angażujące.

Dziś gry społecznościowe cieszą się dużą popularnością wśród Internautów, co ewidentnie przekłada się na ich potencjał wzrostowy.  Szacuje się, ze rynek ten wart jest ponad 6 miliardów dolarów, zaś z każdym miesiącem suma ta niebagatelnie rośnie. Wśród liderów warto wymienić m.in. Zyngę, której gry takie jak CityVille, FarmVille, Zynga Poker i FrontierVille, są najczęściej używanymi grami na portalu Facebooku.

W tego typu rozwiązania coraz chętniej inwestują giganci, tacy jak Microsoft, czy Google. Firma Bila Gatesa blisko rok temu stworzyła Microsoft Game Hub, do którego dostęp można uzyskać za  za pomocą konta Windows Live lub Facebooka. W ten sposób Microsoft rozpoczął budowę społecznościowych elementów do popularnych gier rekreacyjnych.

W gry społecznościowe inwestuje również Google+, z nadzieją, że pojawienie się gier  zachęci użytkowników do spędzania większej ilości czasu na portalu. W przeciwieństwie jednak do Facebooka strumień informacji od znajomych jest całkowicie wolny od informacji pochodzących z gier. Wszystkie zaproszenia, powiadomienia i wyniki osób z kręgów są zebrane na osobnej stronie. Wśród dostępnych aplikacji przeważają produkcje firmy Zynga. Są to między innymi: Angry Birds, Bejeweled Blitz, Dragon Age Legends oraz Zombie Lane. Dla deweloperów zainteresowanych pisaniem gier dla Google+ stworzony został blog, na którym spodziewać się można informacji o metodach tworzenia interaktywnych treści dla platformy.

Co jednak decyduje o popularności gier społecznościowych? Wśród kluczowych czynników warto wymienić m.in. sam charakter gry, a więc jej zdolność do zaangażowania użytkownika oraz utrzymania wysokiej liczby aktywnych graczy dziennie. Cel ten można osiągnąć projektując grę o charakterze cyklicznym, a więc taką, którą Internauta będzie musiał regularnie odwiedzać, by dostać się na kolejny poziom oraz wzbogacając ją co jakiś czas o nowe, ciekawe dodatki.

Jak założyć i administrować stroną firmową na Google +?

22 listopada 2011

Google + wzorem Facebooka daje już mozliwość tworzenia stron firmowych. Odpowiednio skonfigurowany fanpage przyniesie korzyści wizerunkowe oraz SEO.

Google daje możliwość założenia strony firmowej zgodnie z kategoriami lokalizacji: hotele, sklepy, puby; produktu: uroda, finanse, odzież; oraz rozrywki: film, muzyka, książki. Ważna jest również nazwa strony – w przeciwieństwie do Facebooka, gdzie wielokrotnie nazwą fanpage jest hasło reklamowe, w przypadku Google + lepiej jest wybierać konkretną nazwę produktu, czy marki. Ma to znaczenie ze względu na funkcję Direct Connect, umożliwiającą wyszukiwanie stron społecznościowych za pomocą wyszukiwarki. Co ciekawe profile mogą być zintegrowane z pozostałymi usługami Google, i tak firmy lokalne są wyświetlane automatycznie na Google Places, zaś sam fanpage dodawany jest automatycznie do wyników wyszukiwania np. w formie mapy i znaczników.

Nie mniej istotna jest konfiguracja strony. Odpowiednio przygotowany opis zawierający szereg słów kluczowych korzystnie wpłynie na pozycjonowanie profilu. Typowe reklamy zastąpione zostały za pomocą tzw. „plakietek”, a więc vidgetów informujących o stronie społecznościowej na prywatniej stronie www. Po wybraniu odpowiedniej opcji system sam automatycznie generuje kod HTML. Internauta, naciskając na taką plakietkę automatycznie dodaje społecznościowy fanpage do swoich kręgów, zaś korzystanie z przycisku „+1″ zwiększa promocję treści ze strony w nowym serwisie społecznościowym od Google. Warto również dodać, że dodatkowa promocja możliwa jest przy wykorzystaniu funkcji sugerowania strony osobom zgromadzonym w prywatnych kręgach.

Edytowanie i redagowanie treści zostało maksymalnie upodobnione do mechanizmów znanych  z Facebooka. Administrator strony może dawać „+”, komentować i udostępniać treści, wspominać inne osoby w swoich wpisach, blokować albo ignorować wybrane osoby oraz kontrolować, które elementy strony są widoczne dla określonej grupy osób.

Tworząc stronę produktową, użytkownik zyskuje możliwość określenia poziomu dostępności, tak by profil skupiający fanów produktów tytoniowych czy alkoholowych nie wyświetlał się osobom poniżej 18 czy 21 roku życia. Równie wiele dbałości nalezy poświęcić na aktualizację strony. Profil nieaktywny przez więcej niż 9 miesięcy zostanie automatycznie skasowany. Podobne konsekwencje czekają użytkowników, którzy wielokrotnie naruszą regulamin serwisu. Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://www.google.com/intl/pl/+/policy/content.html

Aplikacja mobilna vs. strona w wersji lajt

14 listopada 2011

Im dynamiczniej rozwija się mobilny Internet, tym więcej narzedzi dostępnych jest dla Internautów surfujących po sieci za pomocą smartfonów. Czym innym są jednak strony w wersji lajt, czym innym mobilne aplikacje. Oba rozwiązania są ciekawe i warte uwagi.

Aplikacje mobilne to programy tworzone pod określony system operacyjny. Dają one użytkownikowi niemal nieograniczone możliwości, oraz niejako rozszerzają funkcjonalność telefonu. Dostęp do nich wymaga zainstalowania oprogramowania pobranego ze specjalnych sklepów internetowych lub stron mobilnych. Ich użytkowanie nie pociąga za sobą jednak konieczności dostępu do sieci. Aplikacje są zapisywane w pamięci telefonu, zaś na wyświetlaczu pojawia się odpowiedni skrót pozwalający na bezpośredni dostęp do programu. Rozwiązania te są o tyle korzystne, że nie narażają użytkownika na ciągłe połączenie z siecią, a więc nie zużywają transferu danych. Co więcej mogą wykorzystywać funkcjonalność wszytskich kluczowych narzedzi telefonu, a więc aparatu fotograficznego, GPS, czy SMS-ów. Interfejs aplikacji można w łatwy sposób dopasować do wyglądu interfejsu systemu, tak, by maksymalnie ujednolicić wygląd menu, widgetów i okien dialogowych. Minusem jest z pewnością konieczność uprzedniego instalowania aplikacji – użytkownik nie ma dostępu do programu od razu, poza tym, inne oprogramowanie będzie odpowiednie do każdego z systemów operacyjnych.

z kolei strony w wersji lajt, to nic innego, jak mobilne formy tradycyjnych stron desktopowych. Użytkownik łączy się z nimi z poziomu przegladarki internetowej, nie musi więc instalować na telefonie dodatkowego oprogramowania. Mimo to, przeglądanie witryny pociąga za sobą konieczność podłączenia do sieci oraz związany z tym transfer danych. Oznacza to, że otwarcie (wczytanie się) lajtowej strony zajmuje często więcej czasu niż uruchomienie aplikacji.

Jakkolwiek rozwiązania te różnią się od siebie pod wieloma względami, nie należy ich rozpatrywać jako narzędzi konkurencyjnych. Strony mobilne mają za zadanie zaznajomić użytkownika z konkretną treścią, lub pozwolić na zarządzanie swoimi pieniędzmi czy pocztą z poziomu Internetu. Aplikacje natomiast stanowią narzędzia, które niejako rozwijają funkcjonalność telefonu, nawet wówczas, gdy użytkownik nie jest podłaczony do sieci. Dzieki temu informacje czy dane są pobierane na żądanie, w chwili gdy użytkownik połączy się z Internetem np. przez Wi-Fi, a następnie zapisywane na kartę pamięci w celu późniejszego odtworzenia.

Rusza kolejny Social Media Day

7 listopada 2011

Już za 2 tygodnie rusza kolejna – szósta edycja Social Media Day . Tegoroczne spotkanie poświęcone będzie rozwiązaniom biznesowym, oferowanym przez portale społecznościowe.

Celem konferencji jest podkreślenie, że social media to nie rozrywka, lecz także realna siła i szansa dla przedsiębiorstw i osób prowadzących biznes. Tematyka spotkania związana  jest m.in. z ostatnimi badaniami przeprowadzonymi przez Interaktywnie.com, wg których „dyrektorzy marketingu postrzegają media społecznościowe jako kluczowy kanał budujący zaangażowanie, ale wciąż mają problemy z dotarciem do wartościowych opinii klientów w tej nieustrukturyzowanej masie informacji”. Co więcej, aż 71 procent badanych przyznało, że nie są przygotowani do radzenia sobie ze wzrostem ilości danych, natomiast 68 procent – z rozwojem mediów społecznościowych.

Co natomiast wpływa na efektywność działań w social media?

Po pierwsze to umiejętność wykreowania zaangażowania wśród użytkowników Internetu. Zadanie wydaje się być proste, jednakże liczne badania marketingowe dowodzą, że im większy szym informacyjny, tym zamieszczane wiadomości są dla użytkownika… mniej istotne. Dzieje się tak dlatego, że Internauci dość precyzyjnie wyszukują to, co jest dla niech interesujące, pomijają natomiast czysto „newsowe” wpisy, niejednokrotnie spamujące tablicę Facebooka.

Zadaniem marketera jest więc wykreowanie oraz utrzymanie stałego zainteresowania użytkowników. Można to uzyskać m.in. poprzez zamieszczanie atrakcyjnej treści, czyli wpisów, które są dla Internautów użyteczne i ciekawe pod kątem prezentacji oraz ładunku emocjonalnego. Ideałem jest gdy publikowane informacje są dodatkowo unikalne, nieco kontrowersyjne lub stymulujące dyskusję. Ten ostatni element stanowi największą zaletę SOcial Media, gurującą ponad tradycyjnymi kanałami komunikacji marketingowej.

Google w wersji płatnej

31 października 2011

 

Do tej pory darmowe usługi Google staną się dostępne tylko dla tych, którzy chcąc z nich korzystać uiszczą stosowną opłatę. Zmiany w dostępie dotyczyły będą w szczególności tłumacza oraz aplikacji Google Maps.

Opłaty związane z korzystaniem z usług kartograficznych Google pobierane będą za przekraczanie limitów. Początkowo, strony internetowe oraz aplikacje będą mogły generować do 25 tysięcy map na dany klucz API. Dotyczy to zarówno załadowania się skryptu Maps w JavaScripcie, czy pliku w SWF, jak również wykonania zapytania pobierającego zdjęcie mapy do Static Maps API albo zdjęcia panoramicznego do Street View Image API. Koszt związany z przekroczeniem limitów dla tego typu usług zalezny jest od wielkości i regularności przekroczeń i wynosi on od 4 do 10 dolarów za tysiąc wygenerowanych map.

Do tej pory domeną Google’a, było oferowanie darmowych usług przeznaczonych zarówno dla użytkowników indywidualnych, jak rónież klientów biznesowych. Dochody pochodziły głównie z reklam, wyświetlających się przy darmowych usługach i stanowiły one aż 90% zarobku firmy.

Do najpopilarniejszych narzędzi należą m.in. Gmail (poczta elektroniczna Google), Picasa (edytor zdjęć), Chrome (przeglądarka internetowa), a także dokumenty i arkusze Google – Google Docs.

Pierwsi niekoniecznie najlepsi

25 października 2011

Do tej pory dominował pogląd, że im wyższa pozycja w wynikach wyszukiwania, tym większe zainteresowanie Internautów. Najnowsze badania pokazują jednak, że ostatnia, 10 pozycja, może być równie atrakcyjna jak jedna z pierwszych. Dlaczego?

Jak pokazują wyniki badań Uniwersytetu Cornella ostatnie trzy pozycje w wynikach wyszukiwania, są częściej klikalne, niż pozycje umiejscowione w środku. Zjawisko to ma związek ze sposobem czytania dokumentów na komputerze. Statystyczny Internauta  skupia się na kilku pierwszych zdaniach, by następnie zatrzymać wzrok na końcu tekstu. Dodatkowo, na dole wyszukiwarki znajduje się grafika, która angażuje uwagę użytkownika. W ten sposób więcej kliknięć zbierają dolne pozycje, niż te umiejscowione w środku.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Jak wynika z badań nad użytecznością, użytkownicy zazwyczaj bardzo krótko skupiają  uwagę na zapoznaniu się z konkretną treścią i wzrokiem wyłapują tylko najistotniejsze informacje. Dodatkowo, dużo większą uwagę Internautów zwracają obrazki zawierające konkretne informacje – np. mapy, logo, zdjęcia produktu, niż te, które mają jedynie walory estetyczne. Badania nad użytecznością wykazują dodatkowo, że stosowanie dodatkowych elementów, takich jak zdjęcia czy mapy rozszerza pole widzenia Internautów (użytkownicy dostrzegają więcej linków w wyszukiwarce), niemniej jednak zmniejszeniu ulega rozkład czasu poświęconego na analizę dodatkowych informacji. Okazało się bowiem, że grafiki odciągają uwagę użytkowników na tyle, że analizowane są tylko 3 pierwsze słowa tytułu wyświetlonej informacji.

Jak zaistnieć w Google?
Warto jednak pamiętać, że pozycje na końcu strony obarczone są pewnym ryzykiem. Wystarczy tylko niewielka zmiana algorytmu, lub zwiększenie liczby linków sponsorowanych, by 10 pozycja znalazła się na niechlubnej drugiej stronie. Jedną z najprostszych form promocji strony w wyszukiwarce jest reklama AdWords. Dzięki temu link jest widoczny na topie, za każdym razem, gdy internauta wpisze w pole wyszukiwarki Google odpowiedni zestaw słów kluczowych. Pomocne może również okazać się pozycjonowanie strony w taki sposób, by wyświetlała się ona w sąsiedztwie dodatkowych elementów Google (zdjęć lub mapy), które dodatkowo przyciągają wzrok Internauty nawet wtedy, gdy znajdują się poza trzema pierwszymi i  ostatnimi wynikami wyszukiwania.

Mobile usability według Netface

21 października 2011


Rosnąca popularność smartfonów również na polskim rynku sprawia, że twórcy i projektanci stron nie mogą ignorować mobilnego Internetu. Chociaż nadal nie powstał żaden obowiązujący kanon reguł mających zastosowanie w przypadku stron mobilnych, to jednak można wskazać kilka podstawowych trendów, którymi należy się kierować przygotowując stronę dla użytkowników urządzeń mobilnych.

Rozdzielczość

Chociaż na rynku spotkać można wiele urządzeń z dostępem do Internetu, praktyka pokazuje, że najwięcej mobilnych Internautów wywodzi się z grona osób wykorzystujących urządzenia z przekątną ekranu nie mniejszą niż 4,3 cala. Właściciele standardowych komórek stanowią zdecydowaną mniejszość, zaś górę biorą posiadacze smartfonów z ekranami dotykowymi. Dlatego też wersja mobilna powinna być w szczególności dostosowana pod względem architektury treści oraz układu elementów właśnie pod kątem właścicieli tego typu urządzeń.

Dostosowanie do przeglądarki

Każdy z systemów operacyjnych może w inny sposób wyświetlić witrynę. Dla przykładu Android posiada własną przeglądarkę treści, co jednak nie wyklucza możliwości korzystania z Opery Mini czy Firefoxa Mobile. Dlatego też strony mobilne należy tworzyć i testować również przy wykorzystaniu  progresywnych przeglądarek internetowych, które niejednokrotnie „samodzielnie” kompresują stronę do rozmiarów wyświetlacza telefonu.

Duże przyciski

Internauta mobilny to w wysokim stopniu prawdopodobieństwa posiadacz telefonu z ekranem dotykowym. By ułatwić nawigację należy stosować duże przyciski, oraz nie umieszczać ich w grupach, lecz z zachowaniem pewnych odstępów. Dzięki temu możliwe będzie precyzyjne wybranie pożądanej przez użytkownika opcji.

Ścieżki nawigacji i ścieżki menu

W przypadku złożonych serwisów oraz sklepów internetowych najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie ścieżek menu. Pozwala to na szybszą nawigację, oraz stanowi niejako nawiązanie do  zasady „3 kliknięć” obowiązującej podczas projektowania stron deksktopowych. Ścieżka pozwala na szybsze przeglądanie treści, łatwiejsze odnajdywanie informacji oraz zastępuje przycisk „wstecz”.

Architektura informacji

Układ informacji i elementów na stronie mobilnej często pociąga za sobą redukcję kolumn do jednego „strumienia” informacji. Większość telefonów posiada ekrany pionowe, więc rzadko kiedy wskazane jest zastosowanie więcej niż jednej kolumny treści.

Rezygnacja z nadmiernej estetyki

Dla użytkowników mobilnych wciąż poważną barierę stanowi ograniczony transfer danych. By strona ładowała się szybko, a użytkownik nie był narażony na przeciążenie limitu, korzystniej jest zrezygnować z nadmiernej estetyki, zachowując tylko elementy dominującego Key Visuala, zaś treść ograniczając tylko do najistotniejszych newsów.

Rezygnacja z elementów flash i JavaScript

Stanowią one problem dwojakiego rodzaju: po pierwsze nadmiernie obciążają transfer, po drugie – nie zawsze będą one w stanie się wyświetlić.

Zakodowane reklamy

14 października 2011

Fotokody to specjalne obrazki zawierające zakodowane informacje, które sfotografowane za pomocą aparatu fotograficznego zamieszczonego w telefonie komórkowym, przenoszą użytkownika do konkretnej treści multimedialnej zamieszczonej w sieci. By aplikacja działała telefon powinien posiadać specjalne oprogramowanie, które zdekoduje i wyświetli informację bez konieczności ręcznego wybiera strony www.

W praktyce fotokod jest małym, czarno-białym, dwuwymiarowym obrazkiem, zamieszczanym najczęściej obok reklamy produktu czy nawet ją zastępującym. W obrazku tym zapisanym zgodnie ze standardem Data Matrix, zakodowane informacje, jak np zdjęcie, opis czy link internetowy. Treść widoczna jest za pośrednictwem aplikacji zintegrowanej z aparatem fotograficznym telefonu komórkowego. Aplikacja sama automatycznie rozpoznaje kod i łączy użytkownika ze wskazaną witryną www.

Każdy Fotokod ma swój unikalny kod cyfrowy, który go identyfikuje. Mogą mieć one różną długość znaków – standardowo do 3116, zaś w przypadku znaków alfanumerycznych limit wynosi 2335, natomiast danych 8-bitowych – do 1556. Możliwe jest kodowanie różnego rodzaju informacji – od przepisów i cytatów zaczynając, kończąc na zaawansowanych narzędziach takich jak programy lojalnościowe.

W przypadku informacji produktowych fotokod przenosi użytkownika na stronę www, gdzie w formie prezentacji multimedialnej zapisane są wszelkie istotne dane. Znacznie ciekawszą formą są fotokody obsługujące programy lojalnościowe, które umożliwiają gromadzenie punktów przy pomocy mobilnej aplikacji web. Punkty zbierane i archiwizowane są poprzez skanowanie fotkodów umieszczonych w materiałach promocyjnych, takich jak reklama prasowa, spot telewizyjny, czy billboard. Po zeskanowaniu kodu możliwe jest dostarczenie prezentacji multimedialnych, promocyjnych ofert oraz innych odnośników.

Tworzenie własnych fotokodów jest proste i możliwe za pomocą specjalnych darmowych generatorów dostępnych w sieci. Ciekawą prezentację nt. możliwości fotokodów znajdziecie tutaj.

Dlaczego warto mieć mobilną wersję strony www?

6 października 2011

Popularność mobilnego internetu rośnie w siłę. Jak wynika z badań Customer Connection System, już co piąty Polak łączy się z siecią za pomocą telefonu komórkowego, zaś trend ten wzmacnia atrakcyjna cenowo oferta większości operatorów, proponujących tego typu usługi. Co więcej, według najnowszych prognoz, sprzedaż smartfornów na rynku krajowym w tym roku wyniesie aż 5,4 mln. Wobec powyższych argumentów warto więc rozważyć dostosowanie własnej witryny www do wersji mobile.

Coraz więcej portali internetowych, serwisów, sklepów online oraz firm wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Internautów, skłaniając się do tworzenia aplikacji  działających w ramach mobilnego Internetu. Tradycyjne strony w większości przypadków nie nadają się dla użytkowników telefonów komórkowych – wielkość wyświetlacza urządzenia mobilnego różni się od przekątnej monitora, stąd wyświetlona na komórce witryna może charakteryzować się niespójnością pod kątem układu elementów i grafiki.

Dodatkowo aplikacje flashowe czy JavaScript mogą błędnie funkcjonować w przeglądarce urządzenia mobilnego, lub w ogóle się nie wyświetlą. Pewne ułatwienie stanowią tu przeglądarki, takie jak Opera Mini, które kompresują stronę przed wysłaniem na urządzenie mobilne. Mimo to, nie ma jednak gwarancji, że witryna wyświetli się właściwie oraz że zawarte na niej informacje będą czytelne dla użytkownika.

Problem stanowi również transfer danych – zdjęcia, obrazki, czy skrypty umieszczone na tradycyjnej stronie www obciążają transfer, zmuszając użytkownika na długie oczekiwanie na załadowanie się strony oraz wykorzystując limity na przesyłanie danych.

Jakie cechy powinna mieć więc strona mobilna?

Podstawowe dwa warunki, jakie powinna spełniać strona w wersji lajt to szybkość ukazywania informacji oraz sprawna komunikacja. W związku z tym witryna powinna być zaprojektowana w taki sposób, by zapewnić czytelność najważniejszych informacji, prezentując je na topie.

Jej zawartość musi być usystematyzowana tak, by użytkownik w miarę szybko mógł się po niej poruszać, bez konieczności częstych zmian widoku ekranu. Warto pamiętać, że użytkownik mobilny zazwyczaj korzysta z Internetu w celu znalezienia konkretnych danych, więc strona www musi być przystosowana do potrzeb użytkowników smartfonów. Podstawowe informacje w przypadku stron firmowych to oferta, dane kontaktowe, mapa oraz misja firmy.

Wersja lajt dodatkowo powinna ściągać minimalne ilości danych, tak by niepotrzebnie nie obciążać transferu. Poprzez optymalizację parametrów, mniejszą wagę oraz układ dostosowany do wielkości wyświetlaczy telefonów komórkowych, strona w wersji mobile ładuje się szybciej, a nawigacja jest wygodna, prosta oraz intuicyjna.